Cicho – by Juan M.S

Cicho! Nie hałasuj mi

rappappapem twoi zbędności!

ogarnij twoje słowa, bo nie chcę

szukać sensu w twoim nonsensie.

Grają Chopina na ulicy, nie dodawaj

jakieś rymowane hasła,

nie łam rytmu życia

czkawką twojego rapapapu.

Ktoś szepcze powszednie piosenki

o samobójstwie i innych ciekawostkach,

o zaplanowanej bezcelowości,

o daremnej pracy wśród innych

egzystencjalnych warunkach,

o tym że aby zarobić na życie,

trzeba przestać żyć.

A ty i twój rapap muzyczny,

tak pewny siebie, tak pełen siebie,

że do mnie nie dociera,

bo w między czasie ona tańczy dla mnie,

i tak pragnę jejej że podczas despacito

rozbieram ją na parkiecie.

A ty dalej hałasujesz, przynajmniej zmień temat,

bo to się tak ciągnie, że nawet dzieci mi rosną

i obowiązki mi się zaplątają.

Cicho dzieciaki!, chcę słuchać wezwania życia

wołającego mnie na ulicy i stłumionego przez samochody,

i ty rapapujesz o lesie a jestem mieszkańcem miasta,

ty wariujesz bez powodu a mnie nie wolno zwariować,

ja chcę usłyszeć o życiu a mówisz tylko o sobie.

Zamknij już twój rapap, albo dawaj, słucham dalej,

nie chcę dziś się upić życiem

abym jutro nie zapomniał

o życiu.

soyjuanma86

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *